12 lekcji, które dało mi 12 lat baletu

12 lekcji, które dało mi 12 lat baletu

Tak jak większość dziewczynek w wieku przedszkolnym, zamarzyłam o byciu baletnicą. W przeciwieństwie do większości z nich, zrobiłam zdecydowany krok w kierunku spełnienia tego marzenia. A potem kolejny. Z uporem kilkulatki powtarzałam rodzicom, że chcę chodzić do popołudniowej szkoły aż w końcu, po wskazaniu konkretnego miejsca, do którego chodziła koleżanka, zgodzili się. Po latach powiedzieli mi, że towarzyszyła im myśl „ok, niech jej będzie, zobaczy jak to jest i się znudzi”.

Przez 12 lat swojego, bądź co bądź nie tak długiego życia spędzałam popołudnia, a może raczej wieczory – na zajęciach z tańca klasycznego. Poświęcałam weekendy na próby spektakli, zwalniałam się z lekcji, by być w tym czasie w teatrze, rezygnowałam z klasowych wyjazdów. Uczyłam się czegoś, co dla wielu pozostawało w sferze marzeń, pokazywałam, że można to połączyć z dobrymi wynikami w szkole i nie widziałam świata poza tańcem.

Oprócz nauki techniki tańca i kroków kolejnych choreografii, ze szkoły baletowej wyciągnęłam wiele lekcji, które można nazwać po prostu „życiowymi”. A ponieważ 12 to bardzo ładna liczba, dokładnie tyle z nich zebrałam dla Ciebie poniżej.


Taniec to nie tylko piękne stroje

…i znane partie solowe, chociaż to właśnie z nimi jest najczęściej kojarzony. Z kilkoma taktami „Dziadka do orzechów” czy „Jeziora łabędziego” i tiulowymi sukienkami, lśniącymi magicznie w świetle reflektorów. To przede wszystkim długie godziny spędzone na sali lekcyjnej poświęcone na dopracowanie techniki. Niezliczone powtórzenia prostych kroków, które muszą zostać opanowane do perfekcji zanim rozpocznie się „właściwy taniec”. Wpatrywanie się w swoje ciało w odbiciu lustrzanym i ćwiczenie każdego jednego ruchu.

Warto znać swoje granice

Szybko zrozumiałam, że pewnych rzeczy nigdy nie zrobię, bo po prostu moje ciało nie jest do tego przystosowane. Każdy z nas ma pewien zakres w biodrach i to on uniemożliwiał mi podnoszenie prawidłowo wykręconej nogi aż do ucha. Nie wygram z budową bioder czy stawów, ale…

Granice można przekraczać

Zwłaszcza te w głowie. Kiedyś byłam przekonana, że nigdy nie zakręcę piruetu. Rok później robiłam to bez problemu, a po kilku kolejnych miesiącach ćwiczeń – kręciłam dwa. „Przecież nigdy nie podniosę tak wysoko nogi.”, „W życiu nie skoczę tak wysoko jak ona.”. Może i wymaga to wielu tygodni pracy, zmęczenia, potu i wątpliwości, ale potrafisz więcej, niż Ci się wydaje. W chwili, w której przełamiesz swoją barierę w myślach, stanie się to osiągalne.

Ciężka praca ma znaczenie

Czasem większe niż talent.

Naprawdę, cóż po talencie, gdy ktoś nie wkłada wysiłku w naukę kolejnych elementów? Z drugiej strony, chociaż pewnej osobie coś może przychodzić z trudnością, to po dniach, tygodniach, miesiącach spędzonych na doskonaleniu tego kroku, dorówna osobie z „wrodzonym talentem”. Nie ma mowy o „work smart, not hard” – zamiast tego pojawia się „work smart AND hard”, które przynosi faktyczne rezultaty.

Detale również

Ułożenie dłoni, prawidłowe wykręcenie stopy, jedno spojrzenie. Linia tworzona przez wyciągniętą nogę, przechylony korpus, podniesioną rękę, czubek palca wskazującego. Delikatny uśmiech podczas najważniejszej sceny spektaklu. Czasem chodzi o to, by nie nabawić się kontuzji, a czasem – aby nadać całokształtowi „tego czegoś”. Za każdym razem warto skoncentrować się na tym, co umknie oku przeciętnego widza. A nuż na widowni zasiądzie ktoś ponadprzeciętny.

Należy dbać o swoje ciało

W tańcu, zarówno klasycznym, jak i każdym innym, ciało jest niczym instrument. Najpiękniejsze brzmienie ma zadbany instrument.

Dzięki baletowi wyrobiłam nawyk zwracania większej uwagi na to, co jem, co się dzieje z moim organizmem w określonych sytuacjach, jak reaguje kręgosłup lub stawy na dany rodzaj ćwiczenia. Nie mogąc sobie pozwolić na kontuzję i znając granice swojego ciała uczyłam się tego jak o siebie dbać.

 

Każdy ruch można wykonać z gracją

Zwróć uwagę na to, jak chodzisz. Czy Twoja głowa jest uniesiona wysoko, czy raczej przyglądasz się chodnikowi pod swoimi stopami? Garbisz się, czy pamiętasz o wyprostowaniu pleców i ściągnięciu łopatek? W jaki sposób stawiasz stopy? Pomyśl o tym, a potem zobacz, jak niewiele trzeba, by poruszać się ładniej.

Uśmiech pomaga

Gdy osiągasz sukces, gdy z powodzeniem kończysz pracę nad czymś spektakularnym, gdy otrzymujesz słowa uznania. Gdy boli, gdy ćwiczysz już od kilku godzin, gdy masz już wszystkiego dosyć. Uśmiechając się możesz przekonać siebie i innych, że wcale nie jest tak źle. Ludzie zaczną Cię inaczej postrzegać. Łatwiej będzie odnaleźć siłę do kontynuowania tego wszystkiego. Zdecydowanie warto.

Jeśli nie lubisz roli, polub siebie w tej roli

Nie oszukujmy się. Nie każdy może być solistą. Chociaż zespół często pozostaje niedoceniony, jest bardzo potrzebny w spektaklu. Może się zdarzyć, że właśnie w nim się znajdziesz. Zig Ziglar, amerykański pisarz, mawiał, że nawet jeśli nie lubi się swojej pracy można polubić siebie w tej pracy za to, w jaki sposób się ją wykonuje. Analogicznie jest w tańczeniu w spektaklu. Nawet jeśli nie lubisz przydzielonej Ci roli, polub siebie w tej roli. Zrób wszystko na 100%, jakby to było Twoje wymarzone solo.

Czasami jest trudniej, niż się może wydawać

Balet oglądany z widowni jest pełen lekkości i delikatności. Tancerze podnoszą smukłe panie, niejednokrotnie trzymając je na jednej ręce. Tancerki płyną po scenie, stawiając całą nieskończoność maleńkich kroczków na czubkach swoich palców. Wszyscy kręcą fouetté, pirouette, skaczą grand jeté i pas de chat, a wszystko to robią bez zadyszki. Ze spokojem, z uśmiechem na ustach, z niespotykaną gracją. W rzeczywistości kroki wymagają dużej siły i zaangażowania praktycznie wszystkich mięśni. A najtrudniejsze jest właśnie danie tego złudnego wrażenia lekkości.

Upadek to nie koniec

Czasem obrót nie wyjdzie, scena będzie zaskakująco śliska, stopa zahaczy o fragment stroju – i zanim ktokolwiek się obejrzy, artysta spektakularnie ląduje na teatralnych deskach, bez wątpienia zyskując siniaki przypominające obraz galaktyki. Widziałeś kiedyś tancerkę lub tancerza, który po niefortunnym upadku na scenie leży lub mówi „Przepraszam, ja już mam dosyć”? Ja też nie. Można to ze spokojem przełożyć na pozataneczne życie – bez względu na skalę niepowodzenia szukaj w sobie siły, by stanąć z powrotem na nogi. Warto.

Są takie chwile, dla których warto żyć

Wybrzmiały ostatnie nuty utworu. Słychać gromkie brawa. Ukłony. Owacje na stojąco. Kurtyna opada ciężko, a Ty czujesz gdzieś w środku, że w tej chwili cały świat należy do Ciebie. W głowie nadal słyszysz kilka taktów finału, w ciele nadal czujesz ostatnie kroki, które mimo początkowej obawy udało się wykonać poprawnie. Rytm serca nadal jest lekko przyspieszony. Stało się. Po ciężkich tygodniach, wielkim wysiłku, niezliczonych próbach – premiera spotkała się z pozytywną reakcją widowni. Ciało spisało się na medal, kostiumy zachwyciły wszystkich, orkiestra zagrała perfekcyjnie. Niepodważalny dowód na to, że pot, krew i łzy nie poszły na marne.


Z wieloma z powyższych punktów wiąże się dążenie do doskonałości, z którego znany jest balet, temat ten jednak zasługuje na osobny tekst. Nie sposób pomieścić wszystkich wniosków z tego perfekcjonizmu w zaledwie kilku zdaniach.

Chociaż 12 lat tańca należy już do przeszłości, lekcje, które z niego wyciągnęłam, są obecne w moim życiu każdego dnia. Codziennie mierzę się z negatywnymi skutkami tego rodzaju wysiłku fizycznego, ale też korzystam ze świadomości własnego ciała nabytej w sali baletowej. Cóż, każdy medal ma dwie strony.

Czasem jestem pytana czy nie żałuję – przecież nie zostałam zawodową tancerką. Wspominam wtedy wspaniałą przygodę, jaką było występowanie na deskach teatru, wspominam historie opowiadane przez wspaniałą nauczycielkę, z którą miałam przyjemność pracować, wspominam satysfakcję czerpaną z nauki kolejnych kroków. Za każdym razem dochodzę do wniosku, że było warto.

Nie zawsze chodzi o to, żeby zostać profesjonalistą – chodzi o to, by umieć wyciągnąć jakąś wartość.

  • www.kasiaekiert.pl

    mocne… piękne..