Czego się nauczyłam na Blog Conference Poznań 2017?

Czego się nauczyłam na Blog Conference Poznań 2017?

Jeszcze rok temu nie powiedziałabym, że w końcu odważę się założyć bloga pod własną domeną i dzielić swoimi tekstami w internecie. Ja? W internecie? Żeby ktoś to czytał? Mowy nie ma. Przecież po pierwsze, będzie to czytać tylko mama, tata i kot, a po drugie, jakby przypadkiem ktokolwiek znajomy zawędrował w tę część internetu, to nie wychodziłabym z domu przez najbliższą wieczność, schowana w baszcie zbudowanej z książek. A tu proszę, w grudniu postawiłam własną stronę na wordpressie, zrobiłam grafiki, podpisałam się pod tym imieniem i nazwiskiem i zabrałam się za wytrwałe stukanie w klawiaturę.

Tak samo jeszcze kilka miesięcy temu nie przypuszczałam, że będę miała okazję wziąć udział w dużej konferencji blogerskiej i wynieść z tego mnóstwo wartości. Zapisałam się bardzo spontanicznie, zanim zdążyłam się rozmyślić, a potem długo czekałam na te dwa dni na Międzynarodowych Targach Poznańskich.

Czym jest Blog Conference Poznań?

Spotykają się oni, by wysłuchać prelekcji i paneli dyskusyjnych, wziąć udział w warsztatach oraz, przede wszystkim, poznawać nowych ludzi, nawiązywać kontakty, budować relacje. Brzmi świetnie, prawda?

Dla mnie jeszcze kilka dni temu brzmiało to niewyobrażalnie stresująco.

Jednych to zaskoczy, inni wiedzą już od dawna – jestem dość nieśmiałą osobą, dlatego przebywanie w tłumie 1000 obcych ludzi, niejednokrotnie bardziej doświadczonych w blogowaniu ode mnie (ok, przyznaję, w 97% przypadków tak było), sprawiło, że trochę się denerwowałam. Trochę bardzo. Na before party na kontenerART najpierw nie mogłam znaleźć grupy ludzi biorących udział w BCP, a potem usiłowałam wygrać z nieśmiałością i podejść, dosiąść się, zagadać. To była walka na śmierć i życie. Wcale nie przesadzam. Nic a nic.

Nie inaczej było w sobotę, kiedy przerwy między prelekcjami służyły za okazję do networkingu. Moje myśli w tamtym czasie mogłyby służyć za scenariusz do jakiejś komedii, ale pomińmy to w tej chwili, ponieważ ważniejsze jest…

Czego się tam nauczyłam?

Od nikogo nie potrzebujesz zgody

…ani namaszczenia, ani błogosławieństwa na robienie czegoś swojego. Chcesz zacząć? Zacznij. Nie ma żadnego startowego pułapu wiedzy czy lajków, czy jakichkolwiek innych liczb, który musisz przekroczyć, żeby wolno Ci było realizować swoje cele. Ola Budzyńska z Pani Swojego Czasu przypomniała o swoich początkach w sprzedaży kursów online i ilości osób, które ją w tym czasie obserwowały. Tym samym dała TUTAJ JESZCZE COŚ

Warto być fair

Temat, który powinien być nam wszystkim niepotrzebny, a jednak – moralność nie zawsze jest naszą mocną stroną. W pogoni za pieniędzmi (i nie tylko) odpuszczamy swoje pierwotne wartości i ideały, o czym przypomniała nam wszystkim Kasia Czajka ze Zwierza Popkulturalnego. Chociaż bycie moralnie ok na krótką metę może wydawać się nieopłacalne, w rzeczywistości jest bezcenne. Kasia przypomniała o skrupułach, które warto zachowywać i opowiedziała na swoim przykładzie, jakie działania nie byłyby fair względem czytelników.

Warto też żyć w zgodzie z prawem

Łatwo powiedzieć, że nie jest się zupełnie związanym z tematyką prawa i zakończyć dyskusję o tym w swojej głowie. Trochę trudniej zrozumieć, że tak naprawdę dotyczy ono nas wszystkich, a jego nieznajomość szkodzi. Prelekcja Wojciecha Wawrzaka z PraKreacji okazała się dla mnie jak mapa, pokazująca którędy *nie* iść. Niby oczywiste – nie kradnij. Ale co z linkami, cytatami, zdjęciami? Kiedy można wykorzystać czyjś wizerunek, a kiedy jest to niewskazane? Co z formalnościami, których do tej pory nie rozumiałam? Niesamowita wiedza i profesjonalizm Wojtka połączone ze zrozumiałym dla laika sposobem mówienia było tym, czego najbardziej szukałam w pierwszym kontakcie z kwestiami prawnymi.

Krok pierwszy – zacznij

Mówił o tym Krzysiu Gonciarz w swoim filmie, mówili o tym prelegenci, a przede wszystkim Roman Żaczkiewicz z Szarmanta. Słusznie zauważył, że mamy tendencję do myślenia zbyt długo i szczegółowo o swoim pomyśle, nieustannie opóźniając faktyczne działanie w kierunku realizacji celu. Zawsze jest jeszcze jedna książka do przeczytania, szkolenie do zaliczenia, umiejętność do nauczenia. Roman mówił o tym, by nauczyć się trochę, a potem wcielić to w życie. Potem znowu się doedukować i wprowadzić niezbędne zmiany. Uczyć się w praktyce, pozwolić sobie na pomyłki i korygować kurs na bieżąco. Przestać się kokietować, że bez szerokiej wiedzy na starcie nie powinniśmy nawet myśleć o podjęciu działania. Powinniśmy.

Pułapka lajków

Na co dzień nie zastanawiamy się, czym one właściwie są, do kogo należą i co dla nas znaczą. Wolimy, gdy jest ich więcej niż mniej. Z punktu widzenia blogera, lajki wpływają na zasięg, a przecież każdy chce mieć duży zasięg. W ogóle to my lubimy duże liczby. Chcemy więcej lajków, więc szukamy idealnej pory na publikację, chwytliwych tytułów, treści lubianej przez odbiorców i wszystkich dostępnych sposobów na zwiększenie liczby pojawiającej się przy niebieskim kciuku. Konrad i Typowa K. z MDCB dali do myślenia poprzez swoje pytania, które do tej pory odsuwaliśmy delikatnie na bok. Czy lajki są nasze, bo znajdują się pod naszym statusem, czy może osób klikających, bo to ich reakcja na przeczytany tekst lub zobaczoną grafikę? Czy może jednak należą po prostu do facebooka, który może je nam w każdej chwili zabrać? Czy są dla nas nagrodą, poklepaniem po ramieniu, czy jednak można je uznać za jakąś walutę? Temat do przemyślenia dla każdej osoby mającej konto w social media.

Nie potrafimy się chwalić

Joanna Glogaza ze Styledigger podczas swojej prelekcji opowiedziała o tworzeniu kursu online i zarabianiu na własnych produktach. Miała do przekazania tak wiele istotnych szczegółów, że nawet mówiąc 2 razy więcej słów na minutę niż jej poprzednicy, skończyła nieco poza czasem (czego nikt nie miał jej za złe ze względu na wartość jej doświadczenia, którym się dzieliła). Wzięła też udział w panelu dyskusyjnym, gdzie powiedziała jedno bardzo celne zdanie – nie potrafimy się chwalić. Przepraszamy, kiedy nie jest to wcale potrzebne i milczymy, kiedy mamy w zanadrzu niemałe osiągnięcie, o którym powinien usłyszeć świat.

Pisanie jest jak robienie ciasteczek 3D

O tym, że wystarczy wiedzieć, co wyciąć, jak to polukrować i poskładać, opowiadała oczywiście Janina z Janina Daily. Nie zabrakło zdjęć fok, świetnego słowotwórstwa, żartów o Hyżne Nowa Wieś i karuzeli śmiechu, która zdecydowanie nie była bliska zatrzymania. Między salwami śmiechu całej Sali Ziemi była zawarta pewna mądrość odnośnie pisania, by wyróżnić się z tłumu. Mamy całą paletę środków artystycznych, z których warto korzystać oraz mamy siebie – swój niepowtarzalny styl, charakter, zainteresowania. Przeplatając jedno z drugim uzyskamy nasze unikatowe rozwiązanie. Z kolei o niebanalnych porównaniach wspominał Janek Favre z Stay fly, który słusznie zauważył, że szukanie świeżości w słowach jest zawsze dobrym pomysłem.

Nikt nie ma racji

…twierdząc, że istnieje jedna słuszna droga. Albo nawet dwie. Trzy. Dziesięć. Jest ich niewyobrażalnie dużo, dlatego wierzenie w popularne mity o doskonałych godzinach, najlepszych długościach tekstów, chwytliwych tytułach czy rodzaju treści to zwykła strata czasu. Co więcej – czasu, który można poświęcić na eksperymentowanie, szukanie własnych rozwiązań i uczenie się na błędach. Zasada „sprawdza się u niektórych, więc u Ciebie się nie sprawdzi” przypomina mi trochę zmorę statystyków – „to prawda, u mnie się sprawdziło”. Tomek Tomczyk z Jason Hunt przyszedł ze swoją dewizą, trochę nas rozśmieszył, a trochę przypomniał o ważnych aspektach blogowania.

To proste

Ostatnia, zamykająca dwudniową konferencję, prelekcja należała do Andrzeja Tucholskiego z andrzejtucholski.pl, który przypomniał, że my to sobie lubimy komplikować życie. A ono przecież z natury jest proste. Są takie chwile, kiedy warto zrobić, jeden, dwa, a może i trzy kroki wstecz i spojrzeć, w którym momencie nasz misterny plan przestał działać. Dokładanie kolejnego poziomu tej konstrukcji raczej niczego nie poprawi, natomiast przyjrzenie się przeszłym decyzjom może nam zaoszczędzić wielu godzin frustracji.

***

To była pierwsza konferencja w mojej krótkiej blogowej karierze, dlatego nie mam żadnego porównania, ale to doświadczenie sprawiło, że chętnie pojawię się też w innych miastach na takich imprezach. Początkowy niepokój zamienił się w radość z poznania świetnych blogerów i kilka porządnie przemyślanych tematów. Jeśli za każdym razem tak to wygląda – uważam, że warto.

Wnioski, które wyciągnęłam z dwóch dni interesujących prelekcji, warsztatów i paneli dyskusyjnych dotyczą nie tylko osób aktywnie zaangażowanych w tworzenie treści do internetu. Są wartościowe dla każdego z nas. Dlaczego?

Zobacz:

Zawsze bądź sobą, nie utrudniaj sobie życia, nie patrz tylko na liczby, bądź dobrym człowiekiem, szukaj własnej drogi, naucz się mówić o sobie dobrze, działaj zamiast czekać.

Proste? Proste.

W takim razie przestańmy udawać kogoś, kim nie jesteśmy, poszukajmy prostszej drogi do celu, nie koncentrujmy się na małoznacznych detalach i po prostu bądźmy szczęśliwi. Dzisiaj jest na to idealny dzień 😉

  • Wystąpienie Janiny było boskie, ale największe wrażenie na mnie wywarła historia Busem przez świat. Czasem sukces jest sumą uporu, wiary w marzenia oraz chęci życia swoją pasją 🙂

    • Dzięki tej historii aż nabrałam ochoty na zainwestowanie w busa, odnowienie go i ruszenie w świat. Już prawie odkładam na to pieniądze!

  • Dzięki, Ola, to wspaniale, że brałas udział naszej karuzeli śmiechu!!! Bardzo klawa relacja, to świetnie że z BCP wyciągnęłaś dla siebie tyle ważnych rzeczy. W większości warsztatów nie brałam udziału, ale program na Sali Ziemi mnie nie zawiódł, bardzo to był udany weekend, aż dobrze być blogerem! https://giphy.com/gifs/dog-kid-merry-go-round-pziV12OyKYOoE

  • To tekst o mnie. Pod wpływem chwili zarejestrowałam się, ku memu przerażeniu otrzymałam zaproszenie. Teraz zastanawiam się, jak się z tego wykręcić – spotkanie blogerskie w lipcu. Może jednak pójdę za Twoim przykładem? 🙂 Dzięki, że opisałaś swoje doświadczenia. Chyba tego właśnie potrzebowałam.