Dlaczego warto inwestować w koncerty?

Dlaczego warto inwestować w koncerty?

Kiedy budżet na życie nieoczekiwanie się zmniejsza i zmuszeni jesteśmy na czymś zaoszczędzić, jako pierwsza ofiarą pada kultura. Wszystkie wypady do kina, teatru, na koncerty czy festiwale nagle wydają się wyjątkowo zbędne i są skreślane zamaszystą kreską z tygodniowego grafiku. I chociaż doskonale rozumiem ten tok rozumowania oraz bezwzględność niektórych sytuacji życiowych, dzisiaj chciałabym Cię przekonać, że mimo wszystko warto regularnie odkładać pewną sumę pieniędzy, by móc ją później przeznaczyć na muzykę na żywo.

Koncerty mają w sobie coś niezwykłego.

Przede wszystkim – brzmienie

Mimo że najnowsze technologie pędzą do przodu niczym Robert Kubica w swoim bolidzie F1, nic nie może się równać z muzyką graną na żywo. W sali z właściwą akustyką lub w miejscu pod opieką profesjonalnych dźwiękowców, utwór zyskuje głębię, umożliwiającą przeżywanie wszystkiego *bardziej*. Nawet najlepszy zestaw stereo za miliony monet nam tego nie zapewni.

Kiedy „wydaje mi się, że słyszę wszystko” zamienia się w „jak to możliwe, że do tej pory o tym nie wiedziałam”, a „ten utwór jest całkiem ok” w „to jest niesamowite” – mam pewność, że dobrze wydałam swoje pieniądze. I chociaż nie chcę mówić czegoś w stylu „to prawda, u mnie się sprawdziło”, bo gdzieś jakiś statystyk umarłby na zawał serca, mogę po prostu zaproponować. Spróbuj i przekonaj się sam. Po prostu.

Po drugie – atmosfera

Leżenie na trawie przy pomniku Chopina i słuchanie jego walca op. 64 no. 2 w wykonaniu japońskiego pianisty; siedzenie w ogromnej sali filharmonii i słuchanie najwybitniejszej muzyki filmowej; skakanie w zatłoczonym klubie przy utworach niszowego artysty; stanie na płycie stadionu i przyglądanie się wielkiemu widowisku znanego zespołu.

Na to, w jaki sposób odbieramy utwór, w dużym stopni wpływają ludzie dookoła nas (albo nawet ich brak). Zupełnie inaczej słucha się Everglow w zatłoczonym tramwaju w drodze do domu po męczącym dniu pracy, a stojąc w tłumie dziesiątek tysięcy ludzi na Stadionie Narodowym, podczas gdy młody mężczyzna obok właśnie się oświadcza wybrance swojego serca. Byłam w obu sytuacjach i bez dwóch zdań bardziej polecam drugą. Miała w sobie magię wzruszenia, której raczej brakuje w dusznej komunikacji miejskiej.

Obecność błędów

To nie tak, że jestem zawistna i cieszą mnie pomyłki wykonawców (szczególnie gdy jest to koncert pianisty grającego utwór, który jest w moim repertuarze i doskonale wiem, jaki dźwięk powinien się pojawić w danym momencie). Cieszy mnie to, że słucham żywego człowiek, a zatem żywej muzyki – która, tak jak on, jest zmienna, unikatowa, powstająca w tym miejscu, a nie w studio wiele dni wcześniej.

Źle położony akord na recitalu laureata Konkursu Chopinowskiego, pomylona linijka tekstu popularnego wokalisty, trochę rozstrojona gitara po zagraniu kilkunastu utworów – to nie są koniecznie wady. Dla mnie to dowody na to, że muzyka jest tworzona przez ludzi dla ludzi.

Bycie tu i teraz

To dla mnie prawdopodobnie najważniejszy argument.

Przychodząc do filharmonii, wyłączamy telefon. Będąc w klubie, w plenerze czy na stadionie, nie zabieramy ze sobą nieskończoności rozpraszaczy, a komórką najczęściej nagrywamy ulubione kawałki. Nie czytamy książki ani artykułów na gorący temat, nie dzwonimy do mamy pochwalić się zdaniem sesji, nie szukamy w google odpowiedzi na nurtujące nas pytanie. Nie notujemy listy zadań do wykonania następnego dnia, nie uczymy się na nadchodzący egzamin, nie sprawdzamy długoterminowej prognozy pogody dla Barcelony. Nie próbujemy zapomnieć o dłużącej się jeździe autobusem ani irytujących współpasażerach. Pozwalamy sobie na chwilę dla siebie. Jesteśmy tu i teraz.

***

Na co dzień muzyka jest tłem dla wielu czynności, którym poświęcamy większość swojej uwagi.

Pomaga nam w skupieniu, ratuje w niekomfortowych sytuacjach, jest tematem ułatwiającym nawiązanie rozmowy. Towarzyszy nam w samochodzie, w sklepie i w nowoczesnej windzie. Jest, ale też trochę jej nie ma.

I właśnie dlatego, żeby muzyka bardziej była, niż jej nie było, oraz żebyśmy my też bardziej byli – warto oszczędzać na bilety na koncerty.