Najważniejsza ze wszystkich książek

Najważniejsza ze wszystkich książek

Jest taka jedna książka, która subtelnie wyróżnia się na tle pozostałych, skrzętnie poukładanych na regale. Jej tytuł natychmiast rzuca się w oczy, przypominając o uczuciach towarzyszących czytaniu po raz pierwszy. Może się też zdarzyć, że w wyniku przeprowadzek, zmian, remontów już jej nie ma – na półce, bo w pamięci pozostanie na zawsze.

Jej wartość jest niezaprzeczalna. Ma w sobie „to coś”. Pewnego dnia dokonała cudu, odmieniła codzienność, znacząco wpłynęła na życie. Może być stara i podniszczona, przekazywana z pokolenia na pokolenie w rodzinie; może być pięknie wydana, w twardej oprawie , z przyjemnym w dotyku papierem; może być w postaci ebooka na Twoim czytniku. Forma nie ma najmniejszego znaczenia. To po prostu najważniejsza ze wszystkich książek.

najważniejsza książka 1

 

I to nie jest Biblia. Jasne, stanowi podstawę kultury europejskiej, widać jej obecność nawet w naszym języku, ma w sobie sporo mądrości, ale tak szczerze – kto ją przeczytał od deski do deski? To żadna ze świętych ksiąg, bez względu na wyznawaną przez Ciebie religię.

To nie jest też zachwalany przez większość polonistów „Pan Tadeusz”. Doceniam zdolność Adama Mickiewicza do pisania regularnym trzynastozgłoskowcem przez 12 długich ksiąg, ale chociaż czytanie tej lektury było całkiem przyjemne, to nie zmieniła tego, w jaki sposób postrzegam świat. Słowacki, Żeromski, Prus, Konopnicka, Orzeszkowa, Sienkiewicz – oni też raczej nie są autorami tego konkretnego dzieła.

To jest dokładnie ta książka, która sprawiła, że pokochałeś czytanie.

Zapewne nie jest to literatura najwyższych lotów, bo do niej trzeba dorosnąć. Lektury szkolne pewnie też odpadają, po konieczność przeczytania ich w wyznaczonym terminie skutecznie zniechęca.

Ale co z książkami, które czytaliśmy w nocy z latarką w dłoni, próbując to ukryć przed mamą? Z seriami, które sprawiły, że z zapartym tchem czekaliśmy na wydanie następnego tomu? Z powieściami rozbudzającymi naszą młodzieńczą wyobraźnię poszukującą bodźców i inspiracji? Dla każdego z nas to co innego. „Harry Potter”, „Opowieści z Narnii”, „Percy Jackson”, „Igrzyska śmierci”, „Więzień labiryntu”, a nawet znienawidzony przez opinię publiczną „Zmierzch”. „Dzieci z Bullerbyn”, „Ania z Zielonego wzgórza”, „O psie, który jeździł koleją”, „Przygody Tomka Sawyera”, „Tajemniczy ogród” – cokolwiek, co sprawiło, że przewracałeś kolejne strony mimo zmęczenia. Klasyki dzieciństwa, nowe wydania, bestsellery i niszowe pozycje.

najważniejsza książka 2

Mówi się, że czytamy coraz mniej.

Podobno nie potrafimy znaleźć pół godziny po obiedzie, by spędzić je z książką zamiast z telefonem lub laptopem. Nie czytamy chociażby rozdziału przed snem. Dla niektórych jedna książka na miesiąc to dużo. Dla innych pięć w ciągu roku to osiągnięcie. Podobno.

Po wpisaniu w wyszukiwarkę pytania „ile czytają Polacy” dominują słowa takie jak: dramatyczne wyniki, może wpędzić w depresję, dane są przerażające. Pojawia się także raport Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa na dany rok. Nie mamy się czym pochwalić.

Moja propozycja

Jeśli książka pojawia się na samym szczycie listy rzeczy do zabrania lub jest pierwszą myślą, jaka przychodzi Ci na hasło „pomysł na prezent” – przybijam wirtualną piątkę. Jeśli jednak wiesz, że czytelnictwo nie jest Twoją mocną stroną, mam propozycję. Znajdź książkę, której czytanie przyniesie Ci przyjemność. Trzymaj ją blisko łóżka, by zaglądać do niej w wolnej chwili wieczorem lub noś ze sobą w plecaku/torebce, by czekając na autobus/tramwaj/spóźniony pociąg/znajomego nie przewijać z nudy niekończących się aktualności na facebooku. Spróbuj przeczytać więcej niż wczoraj, w zeszłym tygodniu, miesiącu, roku. Na nowo ucz się czerpania radości z poznawania myśli drugiego człowieka zapisanych na papierze.

Wierzę, że jeśli zdecydujesz się podjąć to wyzwanie, za jakiś czas będziemy mogli z radością porozmawiać o naszych ulubionych pozycjach, wymieniać się tytułami idealnymi na daną porę roku lub konfrontować wrażenia z lektury. Powoli, małymi krokami, zaczniemy czytać więcej i trochę nieświadomie zmienimy naszą rzeczywistość.