Pokolenie instant

Pokolenie instant

Odrzućmy na moment na bok podział społeczeństwa na pokolenia X, Y, Z i przyjrzyjmy się temu, jacy właściwie jesteśmy.

Zamiast myśleć o naszych cudownych, inspirujących, pięknych zaletach, skupmy się dzisiaj na wadach.

Gdyby się tak zastanowić nad ludzkimi przywarami, nie trudno byłoby dojść do wniosku, że jest ich cała nieskończoność. Jedne z nich są całkiem nieszkodliwe i stanowią doskonały temat do żartów, podczas gdy inne zdecydowanie utrudniają nam  życie i zakrzywiają postrzeganie rzeczywistości. Jest jednak jedna cecha, której nam wszystkim, w mniejszym lub większym stopniu, w dzisiejszych czasach brakuje; którą można wręcz postawić na piedestale ludzkich wad, tuż obok niedoboru empatii.

Brak cierpliwości.

W XXI wieku cierpimy na brak cierpliwości. Brzmi niegroźnie? Po przyjrzeniu się temu z bliska szczególnie bardzo widać skalę problemu. Zobacz sam.

Przyzwyczajeni do tego, że facebook ładuje się w zaledwie kilka sekund, irytujemy się, gdy ten czas wydłuża się do sekund dwudziestu. Z kolei przekroczenie progu pół minuty jest absolutnie niedopuszczalne. Podczas oczekiwania pięciokrotnie odświeżamy maila, stukamy palcami o blat stołu czy jakąkolwiek płaską powierzchnię w rytm melodii zasłyszanej wcześniej w radiu, rzucamy niespokojne spojrzenie w kierunku ładującej się strony, wzdychamy, wyglądamy przez okno i po raz pierwszy tego dnia dostrzegamy bezchmurne niebo, przenosimy wzrok z powrotem na wyświetlacz i denerwując się coraz bardziej pozwalamy naszym myślom mknąć niczym ta gazela po rozgrzanej południowym słońcem s- Załadowało się. Jest. Po całej nieskończoności naszych własnych jednostek czasu, jest.

Nauczeni, że po wpisaniu nurtującego nas pytania w google znajdziemy interesującą nas odpowiedź w postaci kilku, kilkunastu artykułów, filmu z wytłumaczeniem tematu na youtubie oraz obszernego tekstu na wikipedii, jesteśmy zbici z tropu, gdy nawet kilka pierwszych pozycji nie dotyczy tego, czego szukamy. Przecież w wikipedii jest wszystko! Przecież to internet! Przecież potrzebujemy rozwiązania naszego problemu teraz, zaraz, natychmiast, a szukanie w innych źródłach nie mieści się w naszym grafiku życia.

Jednak brakuje nam cierpliwości nie tylko w kontekście czynności tak absurdalnie prozaicznych jak notoryczne przeglądanie social media. Brakuje nam jej… w korkach na drodze do pracy. W podróży między dwoma miastami. W oczekiwaniu na autobus. Transport szybko staje się źródłem frustracji, kwadrans czekania na komunikację miejską urasta do rangi rzeczywistego problemu, czterdzieści łatwych do przewidzenia minut w porannych korkach skutecznie psuje nam cały dzień, a dwie i pół godziny przejazdu między Poznaniem a Warszawą musimy odjąć od czasu, który oczywiście przeznaczylibyśmy na rozwój osobisty. Oczywiście.

Chociaż podróżowanie między punktem A a punktem B to nadal błahostka w porównaniu do tego, jacy my jesteśmy niecierpliwi w życiu.

W przedszkolu spieszy nam się do podstawówki, w podstawówce – do gimnazjum, w gimnazjum – do liceum, w liceum – byle już było po maturze, byle już studiować wymarzony kierunek. Oczami wyobraźni widzimy już uniwersytet  w zupełnie nowym mieście, satysfakcjonującą pracę, światowy sukces, wielkie pieniądze, udany związek. Tak jak pierwsze lata życia tej niczym nieposkromionej niecierpliwości z czystym sumieniem możemy przypisać na rzecz dziecięcej ciekawości, tak późniejsza potrzeba pędzenia jest przez nas po prostu błędnie rozumiana.

Nie mam nic przeciwko wielkim celom i sukcesywnym dążeniu do ich realizacji. Mam coś przeciwko nieuzasadnionemu pragnieniu posiadania wszystkiego od zaraz. Natychmiast.

Należymy do pokolenia instant. Nie lubimy czekać zbyt długo aż załaduje nam się strona internetowa lub przyjedzie dostawca z pizzą, a korki na drogach są istną katorgą. Nie lubimy czekać na realizację zamierzonych planów. Chcemy osiągnąć wszystko w możliwie jak najkrótszym czasie, zapominając o tym, jak wygląda proces.

Po ukończeniu studiów założymy przecież firmę, która po bardzo krótkim czasie zacznie się realnie liczyć na rynku, a nam zapewni stałe przychody, pozwalające na wakacje na Mauritiusie. Po spotkaniu kogoś interesującego i kilku udanych randkach oczami wyobraźni widzimy już równie udany związek zakończony ślubem, kupnem własnego „m” (za pieniądze z tej niezwykle obrotnej firmy, oczywiście) i wspólnymi wycieczkami dookoła świata. Po zainwestowaniu w karnet na siłownię oczekujemy od siebie zauważalnych efektów treningu w ciągu miesiąca, chcąc mieć już na najbliższe wakacje idealną formę, by bez wstydu pokazać się w stroju kąpielowym na plaży (na słonecznym Mauritiusie, oczywiście).

Sukces ma się pojawić za pierwszym podejściem. Sukces ma się pojawić w optymistycznym czasie założonym w planie A. Ma nam się udać. Zaraz.

Mamy naprawdę niezliczone wady, pojawiające się u różnych osób w różnych kombinacjach. Brakuje nam samodyscypliny. Brakuje nam empatii. Stawiamy cudzą opinię ponad własną pewność siebie. Stawiamy własną opinię ponad uczucia wszystkich. Jesteśmy porywczy, leniwi, zapatrzeni w siebie, obojętni.

Jednak cechą, której brakuje zaskakująco dużej grupie z nas, jest cierpliwość.

Nie chcemy czekać na powodzenie.

Nie chcemy wkładać dużego wysiłku przez długi czas.

Nie chcemy, by nasz plan działania liczył sobie więcej niż zaledwie kilka punktów.

Chcemy natychmiastowej gratyfikacji.

W takim razie – co teraz?

Teraz, mój drogi, długa praca nad sobą. Polubienie procesu. Zrozumienie, ze to wszystko trwa. Konsekwentne stawianie kroków w kierunku wybranego celu. Ale z głową, nie za szybko.

Wszyscy w tym siedzimy – przed nami jeszcze tak wiele do nauki. Daleko nam do ideałów, które sobie wyobrażamy. Mamy braki do uzupełnienia, zachowania do wyćwiczenia, emocje do poznania. Wszyscy mamy wady, nad którymi powinniśmy pracować. I ja, i Ty, i ten przemiły pan mijany na chodniku. I pani, z którą jechałeś ostatnio pociągiem też.

Dobra wiadomość jest taka, że już wiemy, co możemy wziąć na tapet.

Złej wiadomości chyba nie ma.

Jest za to druga dobra wiadomość: wszystko w naszych rękach.

To maraton. Nie sprint. Bądź cierpliwy.

Gary Vaynerchuck

Trasa już ustalona, bieg rozpoczęty. Rozplanuj dobrze wkładane siły i nie spodziewaj się 42. kilometra zbyt szybko. Zapominając, że trasa nie ma 100 metrów, lada moment dostaniesz zadyszki.

A meta się nigdzie nie ruszy.

  • Mateusz Skarbek

    Super tekst. Otworzyłaś mi oczy na kilka spraw 😉