Trudna sztuka odpuszczania

Trudna sztuka odpuszczania

Żyjemy w czasach, w których spektakularny sukces zdaje się być nie tylko powodem do dumy, ale i poniekąd obowiązkiem każdego z nas. Bez względu na to, na jaką dziedzinę się zdecydujemy, dążymy do osiągnięcia w niej absolutnego mistrzostwa, co jest oczywiście pięknym celem, ale gdy w międzyczasie pojawiają się kolejne kwestie i tematy warte zgłębienia, bierzemy na swe barki wielki ciężar. Zbyt wielki.

Pokolenie tytanów

To my. Młodzi, zdolni, niezwyciężeni.

Nie straszne nam wyzwania, które zazwyczaj są opisywane na kartach powieści przygodowych lub odgrywane są przez hollywoodzkich aktorów na srebrnym ekranie. Stawimy czoła każdej trudności, która pojawi się niespodziewanie na naszej drodze do skrupulatnie wyznaczonego celu. Pokonamy zawiłe trudności losu i nie zrezygnujemy z marzeń.

To my. Wytrwali pracownicy na własny rachunek.

Jesteśmy w pełni świadomi, że sami kształtujemy własną przyszłość, dlatego już teraz bierzemy ją w swoje drżące ręce i wkładamy każdy możliwy wysiłek w to, by uczynić ją jak najpiękniejszą. Wiemy, że potrzeba wiele ciężkiej pracy, by efekt końcowy zapierał dech w piersiach, ale nie straszny nam pot i łzy.

To my. Najlepsi z najlepszych.

Jeśli ktoś był w stanie zrobić jeden krok bliżej perfekcji, to dlaczego my nie mielibyśmy zrobić dwóch? Skoro duża grupa wybitnych jednostek studiuje w Oxfordzie, Cambridge, Yale czy Harvardzie, to czy jest jakiś powód przeciwko temu, byśmy i my nie dołączyli do tej elity, najlepiej jeszcze z wysokim stypendium na koncie? Nikt i nic nas nie zatrzyma w pełnym wykorzystywaniu drzemiącego w nas potencjału – niemożliwe nie istnieje, możemy być wśród najlepszych!

Nie chcemy z niczego rezygnować – z nauki, rozwoju, życia towarzyskiego, związków, aktywności fizycznej, odpoczynku, podróżowania, przygód, rozwijania swoich pasji. Jesteśmy przekonani, że damy sobie ze wszystkim radę. Każda jedna rzecz jest dla nas niezwykle ważna. Każda zasługuje na naszą uwagę. Każda stanowi integralną część naszej codzienności.

Nie wiemy, co to znaczy „odpuścić”. A powinniśmy.

kiedy sobie odpuścić 1

Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść

Spoiler – nigdy nie będziesz mieć stuprocentowej pewności, w którym dokładnie momencie to jest.

Obserwując w internecie życie znanych (lub też nie) ludzi mamy wrażenie, że robią dosłownie wszystko, co więcej, to *wszystko* im się udaje. Są superproduktywni, zawsze pozytywnie nastawieni i nigdy nie rezygnują z tego, co raz postanowili zrobić. Kiedy mamy możliwość poznać ich bliżej okazuje się jednak, że nie wiemy wszystkiego, a rzeczywistość poza internetem aż tak bardzo nie różni się od naszej. Jednak ważną umiejętnością, którą wielu z nich posiada jest wycofywanie się w odpowiedniej chwili – gdy udane, nawet go nie dostrzegamy.

Nie da się robić wszystkiego naraz. Fizycznie się nie da. Dlatego chwilami należy zrezygnować z rzeczy o mniejszym priorytecie, by móc poświęcić stuprocentową uwagę pozostałym. Patrzenie na życie w szerszej perspektywie, określanie, co jest dla nas prawdziwie ważne, a bez czego możemy się obejść, racjonalne układanie planu – to kryteria, którymi dobrze jest się kierować przy wyborze tych kilku aspektów zasługujących na nasz czas. Jak się zapewne domyślasz, to one mówią nam, *kiedy* zejść ze złej sceny i udać się na tą właściwą.

Kiedy powiem sobie dość…

Nie lubimy o tym mówić. Ani przed sobą, ani przed innymi ludźmi. Jak to tak – przyznać się, że nadeszła właściwa pora na pozostawienie czegoś w przeszłości i odkreślenie tego grubą, czarną kreską? Zrezygnować z czegoś, co niektórzy uważali za kluczową, integralną część osobowości? Zakończyć związek, znajomość, rozwój w danej dziedzinie? Postrzegamy to trochę jak porażkę, której sami jesteśmy winni.

Po pierwsze – inni ludzie. To nie ich zdanie na Twój temat liczy się najbardziej, to nie oni powinni decydować o Twojej osobowości, zainteresowaniach, związkach czy marzeniach. Banalne zdanie, powtarzane zazwyczaj bezmyślnie – nie obchodzi mnie opinia innych ludzi. A jednak gdy przychodzi co do czego, zapominamy o tym i przestajemy się kierować tym, co zazwyczaj nazywamy sercem, intuicją lub zdrowym rozsądkiem.

Po drugie – Ty. Dosyć trudny partner do dialogu. Wydaje mu się, że wie wszystko, mimo to wstydzi się przyznać do aspektów życia, które uważa za kompromitujące, rozczarowujące czy – zwyczajnie – niełatwe. Umiejętność szczerego rozmawiania ze sobą samym jest niezwykle cenna i to dzięki niej można łatwiej jest się zmierzyć z różnymi trudnościami, które pojawiają się na co dzień. Odpowiadając na kilka pytań bez kokietowania się i udawania kogoś, kim się nie jest, wniosek przyjdzie dosyć szybko.

To jest ok

Kończenie związków jest ok. Jeśli nie mają przyszłości, przynoszą ból obu stronom, a miłość poddawana jest wątpliwościom – warto odpuścić.

Rzucanie studiów jest ok. Jeśli kierunek okazał się być wielkim rozczarowaniem, plan na najbliższe lata diametralnie się zmienił i inna uczelnia ma ciekawszą ofertę – warto odpuścić.

Rezygnowanie z niszczących znajomości jest ok. Jeśli ta druga osoba wnosi do relacji jedynie negatywne emocje, nawet nie próbuje zrozumieć innego światopoglądu i ciągnie w dół przy każdej okazji na rozwój – warto odpuścić.

Zmienianie zdania jest ok. Jeśli nauczyłeś się czegoś nowego, lepiej zrozumiałeś poruszany temat lub w toku dyskusji dostrzegłeś, że racja leży po drugiej stronie – warto odpuścić.

Możemy zaczynać, przestawać, szukać kolejnych rozwiązań, pochłaniać nowe informacje jak gąbka, wprowadzać poprawki do swoich opinii, eksperymentować. Możemy nieustannie pytać, próbować, poddawać wątpliwości „prawdy objawione”, negować, ignorować. Możemy zatrzymać się w połowie chodnika, zawrócić na pięcie i iść w przeciwnym kierunku. Możemy wszystko. Nie musimy niczego.

Odpuszczanie jest ok.