Czasem wszyscy potrzebujemy przerwy

Czasem wszyscy potrzebujemy przerwy

Poranek. Budzik dzwoni o nieludzko wczesnej porze i wyrywa Cię z ciepłej pościeli, a Ty już czujesz, że to zdecydowanie nie będzie dzień produktywności, mobilizacji do działania i tworzenia fenomenalnych planów na przyszłość. Jedyne co czujesz, to to, że już masz wszystkiego dosyć.

Masz po dziurki w nosie dźwięku swojego budzika, który przypomina o tym, że jednak gdzieś się rano spieszysz, a niekoniecznie masz na to ochotę; sąsiadów, którzy już od bladego świtu nie szczędzą Ci hałasów, a w szczególności ich rozszczekanego psa; listy obowiązków leżącej na blacie biurka, którą spisałeś wieczorem, wtedy jeszcze wierząc, że to wszystko jest wykonalne. Nie jest.

Wczoraj? Było słonecznie, a Ty tryskałeś energią. Śmiałeś się z przyjaciółmi z nowych wymysłów szefa, planowałeś wspólny wypad na festiwal tego lata, dodawałeś w wolnej luce w grafiku konwersacje w języku hiszpańskim przez skype’a z kuzynem Pepito. Pojawiły się nowe pomysły, możliwości, alternatywy. Wczoraj czułeś się jak król tego świata, zdolny do zrealizowania każdego jednego celu, który pojawi się teraz na tapecie.

Wczoraj było jakby w innym życiu.

Wstajesz i zmierzasz ospałym krokiem do najpierw do łazienki, potem do kuchni. Kiedy robisz herbatę, w Twojej głowie spada wodospad obowiązków do wykonania i natychmiast gasi tę niewielką iskierkę nadziei szepczącej na ucho, że wcale nie będzie tak źle, przecież sobie poradzisz, a marazm jest chwilowy. Jedyną iskierkę, jaka jeszcze w Tobie płonęła. Kiedy szykujesz sobie śniadanie, obowiązki zalewają resztki optymizmu, racjonalne myślenie, a nawet pewność siebie. Usilnie starasz się zachować spokój, myślisz trochę o ostatnich miesiącach.

Na co dzień robisz sporo i radzisz sobie całkiem nieźle.

⇐ Pół roku temu

Idealnie balansujesz między tym, co koniecznie musisz zrobić, a tym, co bardzo chcesz zrobić, dlatego pozwalasz sobie na wpisanie do planu dnia jednej dodatkowej aktywności. Po kilku dniach zostajesz postawiony przed faktem, że jest do wykonania pewien projekt i to właśnie Ty wylosowałeś los na loterii. Kolejne kilka godzin pracy pojawia się w planie. Przyjaciółka ma urodziny i nie możesz odmówić przyjścia na imprezę, bo taki okrągły jubileusz nie zdarza się zbyt często. Przestajesz znajdować czas na regularne odwiedzanie siłowni, ale z tyłu głowy ciągle trzymasz myśl, że to tylko chwilowe.

⇐ 4 miesiące temu

Nie wyobrażasz sobie zrezygnowania z grania na gitarze, bo pomaga w zrelaksowaniu się po zabieganym i stresującym dniu, ale coraz rzadziej masz faktycznie ochotę chwytać za ulubiony instrument. Przyjeżdża przyjaciel z zagranicy i bardzo chcesz znaleźć jeden luźny dzień na spotkanie się z nim, ale jest problem. Stresujesz się tym, że nie masz kiedy wyjść na obiad z kimś, kogo tak rzadko widujesz. Przez ciągłe zmiany pogody zaczynasz więcej chorować.

Robisz bardzo dużo i uważasz, że masz wszystko pod kontrolą.

⇐ 2 miesiące temu

Jesteś niezwykle-zajętym-człowiekiem, biegasz, załatwiasz sprawy, nie masz czasu na lenistwo. Powoli zapominasz, co to znaczy „odpoczywać”, kończąc jeden projekt łapiesz się za kolejny. Wszystko działa idealnie, a przynajmniej taki obraz kreuje się w Twojej głowie.

Do czasu.

Do czasu aż ta cała misternie zbudowana konstrukcja zadań i zależności, wysiłku i odpoczynku runęła z dramatycznym hukiem. W ciągu doby możesz się doliczyć 26 godzin samych zajęć do wykonania na cito, a bezsenność stała się Twoim drugim imieniem. Trzecim jest kawa, a nazwiskiem – chroniczny stres. Poszczególne projekty, prace, zadania zaczną się ze sobą zlewać i odróżnienie ich stopniowo staje się wyzwaniem. Prawdziwy odpoczynek to jedynie odważne marzenie na wakacje.

Robisz dużo, a jednocześnie stoisz w miejscu.

Pierwsza myśl – warto poszukać rozwiązania w internecie. Ktoś inny się tak czuł, napisał artykuł na te temat, podzielił się rozwiązaniami w podcaście. Ma imponującą wiedzę, skończone różne kierunki studiów, rzeszę oddanych czytelników. Rzeczywiście znajdujesz niezawodne taktyki, sprawdzone metody, rady ekspertów, a wszystko to w cenie tylko i wyłącznie Twojego czasu! Żyć nie umierać, szkoda przegapić taką okazję.

Chłoniesz wiedzę jak gąbka, zaczynasz wprowadzać sprytne chwyty do swojej codzienności, które wcześniej nawet nie przeszłyby Ci przez myśl, podejmujesz pierwszą próbę i faktycznie, działa! Rozplanowujesz dzień, robisz mniej, masz więcej energii. Cieszysz się chwilą, kiedy wszystko zaczyna się układać po Twojej myśli i chociaż do dopiero kilka, kilkanaście godzin od pojawienia się jakichś drobnych nowości w życiu, już masz w sobie przekonanie, że *to jest to*

Ten dzień był wczoraj.

Dzisiaj pojawiły się te obowiązki, które wczoraj magicznie znikły z planu dnia. Razem z nimi z powrotem pojawiła się niechęć, zmęczenie, apatia. Pojawiła się presja, że musisz to wszystko zrobić, musisz funkcjonować na najwyższych obrotach, musisz dać z siebie 100%. Musisz udowodnić otaczającym Cię ludziom, że trzymasz swoje życie w garści i świetnie dajesz sobie radę. Przekonanie, że nie możesz się zatrzymać, bo to tak jakbyś zaczął się cofać.

Tylko że…możesz

Czasem wszyscy potrzebujemy przerwy.

Dnia wolnego, weekendu nad jeziorem, tygodniowej ucieczki w Bieszczady. Bycia offline, w pełni świadomi przeżywanego życia, wolni od zobowiązań. Bez myślenia o zadaniach, projektach, zobowiązaniach, oczekiwaniach innych, wynikach, niekończącej się nauce, statystykach, liczbach bez wartości. Okazji do nabrania długiego, głębokiego wdechu, uspokojenia bicia serca, spojrzenia na temat ze świeżą głową.

Dwa kroki do przodu, jeden krok do tyłu.

Jeśli jesteśmy choć trochę podobni, to w ciągu tygodnia, miesiąca, roku tak jak ja wytrwale idziesz do przodu – spełniasz swoje marzenia, realizujesz założenia, bierzesz sprawy w swoje ręce. Wiesz, że nic samo się nie zrobi bez włożenia w to wysiłku. Pamiętasz o tym, kiedy masz wręcz za dużo do zrobienia, stres bierze górę, a myśl o kolejnym poranku pojawia się w towarzystwie niechęci i wizji zmęczenia.

Tylko warto też pamiętać o tym, że perspektywę nabiera się tylko z pewnej odległości.

Raz na jakiś czas pozwól sobie na przerwę – odłóż wszystko, dosłownie wszystko, na bok, zrób jeden krok do tyłu i spójrz na wszystkie problemy z dystansem. Przyjrzyj się elementom składowym, zwróć uwagę na detale, zastanów się nad alternatywami. Daj sobie odpocząć.

Później łatwiej Ci będzie znaleźć energię i chęć do działania, stawisz czoła najtrudniejszym problemom z pewną lekkością i pewnością siebie, zrobisz nie jeden, a dwa duże kroki do przodu. Odhaczysz kilka punktów na swojej liście to-do, zmierzysz się z wyzwaniami, odważysz się na śmiałe plany na przyszłość. I znowu trochę przesadzisz, pojawi się coś nieoczekiwanego, świat sobie z nas zadrwi i konieczna będzie przerwa. Dystans. Perspektywa.

Jeden krok do tyłu. Dwa kroki do przodu.

Powoli, z uśmiechem i wyrozumiałością dla samego siebie.